Kenwood DMR – TK-D300

Zabierałem się do tego, jak pies do jeża, ale chyba najwyższy już czas. Prawie rok temu w moje ręce, dzięki uprzejmości jednego z Kolegów z Lublina, wpadł DMRowy Kenwood TK-D300. Urządzenie występuje też w wersji z GPS, Poniżej parę zdań na temat tego urządzenia. I wybaczcie, ze nie zdarłem folii z wyświetlacza. W końcu radio było na gościnnych występach 😉

Testowane urządzenie to analogowo-cyfrowy radiotelefon pracujący w zakresie UHF. Klasyczne parametry, dlatego nie będę się w nie zagłębiał. Jakościowo urządzenie wykonane bardzo dobrze, jak na Kenwooda przystało. Chciałbym się skupić ma możliwościach, które nie są powszechnie spotykane oraz rzeczach, których brakowało mi podczas użytkowania.

Kenwood TK-D300

Najsamprzód będzie o czymś, co najbardziej podoba mi się w Kenwoodach. Po pierwsze, jeden wsad kanałowy do wszystkich modeli. Nie trzeba robić osobnych plików dla radiotelefonów nasobnych czy przewoźnych. Raz, a dobrze.

Uniwersalna tablica kanałów

Dalej świetnym rozwiązaniem jest tryb mieszany pracy urządzenia, to znaczy, ze samo stwierdzi, czy ktoś nadaje analogowo, czy cyfrowo, i w tym trybie pozwoli odpowiedzieć korespondentowi.

Ustawienia kanałów i kontaktów

Na powyższym obrazku widać pierwszy element, do którego muszę się przyczepić. Otóż podczas przypisywania kontaktu do kanału DMR musimy najpierw zdecydować, czy będzie to połączenie grupowe, czy indywidualne, a potem sprawdzić na osobnej liście (a nawet dwóch, bo kontakty indywidualne są w jednej zakładce, grupy rozmowne w osobnej) umieszczonej w oknie ustawień DMR, jaki numer kolejny na liście (a nie ID) ma kontakt lub grupa, do którego będziemy zestawiać połączenie. Przyzwyczajony do motorolowego czy hyterowego rozwiązania, uznaję, że to utrudnienie pracy. Wyszukiwanie z jednej listy po nazwie jest rozwiązaniem zdecydowanie wygodniejszym. Radio jednak słucha wszystkich grup z kontaktów, jeśli zaznaczymy odpowiednie pole, więc w zasadzie albo na kanale słuchamy jednej grupy, albo wszystkich. Nie można mieć wszystkiego…

Można za to podłączyć zewnętrzną antenę przez złącze SMA. Żadnych kombinacji IYKWIM 😉

Złącze antenowe Kenwood TK-D300

Największe wrażenie na mnie zrobiła personalizacja menu i niektórych ustawień radiotelefonu. Mimo, że polski język nie był dostępny, mnogość zmian, które można wprowadzić, w zupełności mi wystarczyła, by po swojemu przygotować sobie radio i mieć je po polsku. Albo po swojemu 😉

Na pierwszy ogień język. Hulaj dusza, piekła nie ma:

Personalizacja tłumaczenia jeżyka

Dalej Menu radiotelefonu. Każdy element można przenieść i mieć informacje o nieodebranych połączeniach w ustawieniach audio, a konfigurację poziomu audio mikrofonu w skanowaniu. Jak szaleć, to szaleć.

Personalizacja menu

Spersonalizowane menu radiotelefonu

I jeszcze modyfikowalna ikona kanału. Nie trzeba pamiętać, czy to kanał grupowy, indywidualny, czy do umawiania się z sekretarką na kawę. No bajka po prostu!!!

Personalizacja ikony kanału

Ale żeby nie było tak różowo, dowalę się do trzech istotnych z mojego punktu widzenia rzeczy. Po pierwsze, brak kompatybilnego szyfrowania w standardzie DMRA. Można przyjąć, że Kenwood ma szyfrowanie podstawowe, ale jednak brak szyfrowania RC4 jest w mojej opinii dużym niedomaganiem. Po drugie, testowane radio było jakby trochę tępawe. Owszem, jakość modulacji świetna, ale nie zawsze radio wstawało na wywołanie. A może to moje subiektywne odczucie. No i cena… Dużo za dużo… Ale znając przywiązanie Kenwooda do szczegółów i jakości wykonania, zastanawiam się chwilami, czy nie jest to sprzęt wart swojej ceny.

Nieśmiało uśmiecham się tu do polskiego dystrybutora marki Kenwood, bo z chęcią przetestowałbym najnowsze rozwiązanie NX-5000 z obsługą Nexedge i DMR w jednym 🙂

Stay tuned for next eposide of BlogRadiowy.pl!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *