HQT DH-8800, czyli nowe-stare na BlogRadiowy.pl.

HQT DH-8800

HQT DH-8800

Nazbierało się zaległości, więc wracam do pracy. Już w styczniu bawiłem się po raz pierwszy radiotelefonami HQT DMR DH-8800, jednak jakoś do tej pory nie było czasu i okazji, by coś napisać. Wczoraj wpadł mi w ręce najnowszy TRX tego producenta, DH-9800, w wersji full wypas, czyli z Bluetooth, GPSem, ManDownem, więc postanowiłem wrócić do starych zdjęć i szkicu. O DH-9800 przygotuję osobny artykuł. A zatem…

Najsamprzód zaznaczam tutaj, że bazuję na wersji FW ze stycznia (najświeższej na wtedy, gdyż robiłem aktualizację FW posiadanego egzemplarza) i na tamtym poziomie sprzętu.

Niewątpliwie najbardziej urzekł mnie wyświetlacz, który jest czarny, znaki są białe. Nie wiem, dlaczego, ale zawsze mi się to podobało. Wcześniej w DM4600 (tam jest granatowo, ale deseń ten sam), potem właśnie w HQT. Brakuje mi tego w Hyterach… 😉

I defaultowa bateria, która jest nadzwyczaj wydajna. Nie odstępuje Impressowi czy rozszerzonym akumulatorom Hytery.

Samo wykonanie jest jak najbardziej w porządku, nie ma szpar, jak w Kyderze. Składa się wszystko tak, jak należy, w dłoni leży poprawnie, dostęp do wszystkich elementów jest wygodny. Plastik nie jest byle jaki, choć chwilami trzeszczą przyciski. Jednak trzeszczą na tyle mało i cicho, że nie zwraca się na to większej uwagi.

Radio niestety do najczulszych nie należy. Postawiłem dwa urządzenia obok siebie, jedno HQT, drugie Hytera i z trzeciego radia Motorola wywołałem grupę. HQT odpowiedziało na 5 wywołań tylko 3 razy. Odległość ok. 5 metrów, simpleks. Podobnie jest w analogu. Motka i Hytera słyszą, HQT niestety nie. Podejrzewam, że to wina raczej HW niż FW, czy udało się coś z tym zrobić nie wiem, ale mam nadzieję, że w obecnej wersji płyty i softu jest lepiej. Jak dorwę w swoje ręce, dam znać, co się zmieniło. Jeśli zaś rozmawiamy już z korespondentem, audio jest jak najbardziej dobre, nie odbiega od reszty producentów.

Dalej mamy skanowanie. W trybie skanowania po wykryciu transmisji wyświetlacz nie wskazuje kanału, na którym ktoś rozmawia tylko ten, z którego ruszyło skanowanie. W zasadzie można powiedzieć, że to niegodny substytut skanowania. Pisał też o tym SQ7OFD na swoim blogu jakiś czas temu. Ówczesna aktualizacja FW pozwoliła tylko na to, że skanowanie zaczynało się włączać po zmianie kanału na należący do listy, wcześniej trzeba je było każdorazowo załączać po przejściu na inny kanał.

Co dziwne, w menu brak jest informacji dotyczących radiotelefonu, gdy pracujemy na kanale w trybie analogowym – co w abstrakcyjnej sytuacji, gdy miś-użytkownik będzie musiał podać wersję FW, a będzie miał tylko analogowe kanały i brak dostępu do CPS? W zasadzie pewnie dla potencjalnego użytkownika nie ma to większego znaczenia, ale moje czujne oko to wypatrzyło 😉

Zaskoczyło mnie też blokowanie się klawiatury po programowaniu i przejściu z kanału cyfrowego na analogowy – widać to na poniższym filmiku:

Trochę lipa.

W trybie analogowym radio wyrzuca komunikat o braku odpowiedzi ze strony przemiennika, mimo, że takiego komunikatu w tym trybie w ogóle nie powinno się spodziewać:

Niestety nie wiem, jak jest w nowym FW, bo nie zdążyłem tego konkretnego przypadku przetestować. Pojawiał się też sprzęg przy nadawaniu, który był co najmniej nieznośny, a który na filmie wydaje się być dość delikatnym.

CPS jest z serii tanich chińskich. Zajmuje mniej niż 2 MB, więc nie można się spodziewać wodotrysków. Z resztą są zupełnie niepotrzebne – co jest potrzebne, znajduje się w drzewie opcji. Do ogarnięcia dość szybko, gdy miało się w ręce trochę radiotelefonów (nie widzę tu problemu jak SQ7OFD 😉 Chyba nie miał Kydery).

Co jest ważne z punktu widzenia radioamatora, HQT DH-8800 posiada możliwość programowania z poziomu klawiatury. Da się zmieniać częstotliwość (choć i tu małe kuku 😉 )

da się zmieniać slot, grupy rozmowne w DMR, niestety nie da się zmienić PL/DPL (lub jeśli ktoś woli CTCSS/DCS). W przypadku krótkofalowców to mankament, w przypadku użytkowników z grupy profi nie ma to znaczenia, wszak im programowanie FPP trzeba wyłączyć.

Szyfrowanie korespondencji jest rozwiązaniem własnym HQT. Na próżno szukać kompatybilności, gdy można prowadzić tylko 4 znaki klucza. Choć dla jakiejś ochrony lub użytkownika komercyjnego, zajmującego się na przykład produkcją, będzie to zabezpieczenie w zupełności wystarczające przed nieuprawnionym dostępem do informacji. Warstwa głosowa w wersji clear działa w 100% poprawnie. Podobnie test, monitor, emergency.

Na finał rzecz, która irytowała mnie najbardziej. Nie wiem, czy to wina egzemplarza, czy serii, ale nie czuć było wciśnięcia przycisku PTT – brak charakterystycznego kliknięcia.

Podsumowując, nie jest to tania chińska mydelniczka, która składa się raz tak, a raz inaczej. Posiada IP67 (choć nie sprawdzałem tego metodą Macajewa) i myślę, że nie mogę się zgodzić z SQ7OFD co do tego, że zaślepka ma tu jakiekolwiek znaczenie. W serii PD6xx od Hytery zaślepka jest podobna konstrukcyjnie i IP67 daje radę. Tu myślę, że będzie dokładnie tak samo. Niewątpliwie firmware’owo trochę rzeczy jest do dopracowania, ale relatywnie cena do jakości ma się całkiem nieźle. Radio sprawdzi się wśród radioamatorów i mniej wymagających użytkowników komercyjnych (brak ARC4). Skupiam się tu oczywiście na zastosowaniu w sieciach DMR. Analogowo będzie wszak pracować wszędzie. Producent idzie w dobrą stronę. Być może za jakiś czas R&D HQT prze/dogoni pozostałych konkurentów, bo jest dobrze, a może być tylko lepiej. Być może. Czekamy.

Stay tuned for next eposide of BlogRadiowy.pl!

Jedna myśl nt. „HQT DH-8800, czyli nowe-stare na BlogRadiowy.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *